giełda, akcje, inwestycje
 ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °

demonizowanie

Forum / Gry komputerowe / demonizowanie
<< . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . >>
Autor Wiadomość
Janusz Mrzigod

Posted: 6 Cze 2006 15:18:17



Widzę i dlatego bardziej toleruje smrodzącego papierosem (wiem jak
trudno zerwać z tym przyjemnym nałogiem) niż smrodzącego
samochodem, bo ów ma alternatywe. A tak ogólnie taka problematyka
mało mi zaprząta umysł, bo nawet rzepak choć ładny i żółty -
śmierdzi. I konie, które biegają mi pod balkonem, choć dla
niektórych symbol wolności i piękna, śmierdzą również. I nie
jestem za zakazem używania koni w miejscach publicznych choć
smierdzą i obrażają uczucia religijne ;)

Cóż, pozostaje mi tylko wzruszyć ramionami.




Janusz Mrzigod

Posted: 6 Cze 2006 15:25:39



Am Tue, 6 Jun 2006 12:11:03 +0200 schrieb Janusz Mrzigod:

Masz racje, kiedy wprowadzaja zakaz używania wody kolońskiej?? I coś
co mi najbardziej smierdzi, wszelkie dezodorany o słodkawym zapachu.

A to szkodzi na zdrowie? Przypuszczam, że wątpię.

Janusz, ale nie popadajmy w drugą skrajność. Palacze nie są przyczyną
zatrucia środowiska,

Jeśli rozpatrujemy planetę globalnie, to na pewno masz rację

to co tam wypalą, to zero w porównaniu z
samochodami/fabrykami/whatever. To już dymy z pożarów lasów więcej w
atmosferę ładują. O ile nie mieszkasz z palaczem, bierne nawąchanie
się dymków na ulicy, a nawet w kawiarni, nie zaszkodzi tak zdrowiu jak
ciągłe życie w smogu i spalinach wszelkich.

Powiem w ten sposób (już na zakończenie tej dyskusji, w którym ani palacze
mnie nie przekonają, ani oczywiście ja ich) - ja nie mam wpływu na
samochody, fabryki i whatever. Wręcz przeciwnie, często korzystam z
produktów fabryk oraz możliwości transportowania się samochodem. Więc jestem
w stanie pogodzić się z faktem, że te rzeczy mnie trują (a trułyby znacznie
mniej, gdyby niektóre czynniki nie zarabiały na aktualnym stanie spraw).

Natomiast fakt, że ktoś pali papierosy, nie przynosi mi żadnej korzyści (i
nie przytaczajmy tu opowieści o utrzymywaniu państwa z akcyzy, bo tę akcyzę
każdy, kto może, stara się omijać). I na to, że ktoś przy mnie pali, mam
wpływ jak najbardziej. Nie wysadzę w powietrze fabryki ani nie zastrzelę
kierowcy za to, że przejeżdża obok mnie samochodem. Ale mogę dać do
zrozumienia i chętnie daję, że nie życzę sobie, by ktoś mnie DODATKOWO truł
dymem z petów. Wedle stawu grobla - jestem tak samo nietolerancyjny wobec
palacza, jak ten palacz jest egoistyczny wobec niepalących.




Janusz Mrzigod

Posted: 6 Cze 2006 15:28:14




ludzie zajeli sie bzdurami i odlozyli na bok taka wartosc jak milosc

Zdefiniuj miłość.




chotnik

Posted: 6 Cze 2006 15:53:06



Pewnego pieknego dnia Tue, 06 Jun 2006 14:58:08 +0200, Raf256 poslal/a

A jak długo próbowałeś pomóc? Chyba konkretne postawienie sprawy (albo gra
albo znajomi) powinno rozwiązać sprawę...

Nie chcesz znac odpowiedzi...





eMeS

Posted: 6 Cze 2006 15:58:57



Również myślę, że największą rolę odgrywa potrzeba akceptacji i
zdobycia uznania w grupie - chyba w MMO łatwiejsza do osiągnięcia niż
IRL.

To jest również kuszący urok prostych rozwiązań - rozpirzysz n+1 stworów,
zdobędziesz rewelacyjną broń dającą 20k+300/50*6k+3,1415927 i już jesteś
mastah, już Cię cenią i możesz zaszpanować wśród noobów. Dołożysz do tego
bełkot, którego nie rozumieją lamerzy i już masz poczucia zaistnienia w
elitarnym gronie. Niewiele wszak potrzeba do szczęścia, poważania, sukcesu
- w życiu jest o wiele trudniej, sami lamerzy łażą po ulicach i nie
potrafią docenić, że ma się 60 poziom. Real jest zatem nudny, człowiek
coraz chętniej ucieka do VR i dochodzi się do momentu, w którym "you can
logoff, but you can never leave" (BTW, z całego serca polecam:
http://akson.sgh.waw.pl/~aliedt/carramba.htm ). To są skrajności, choć z
przykrością stwierdzam, że miałem z takowymi przypadkami do czynienia, a
wyciągnięcie z takiego stanu jest diabelnie trudne.

Nie demonizuję oczywiście ani internetu, ani gier, wszak wszystko jest dla
ludzi. Jestem uzależniony od netu (choć w teście podawanym na grupie wyszło
mi, że absolutnie nie jestem), od książek (może to przesadne sformułowanie,
ale źle się czuję, jeśli aktualnie niczego nie czytam), ale staram się za
wszelką cenę, by nie wpływało to na kontakty z ludźmi i na pracę.




Raf256

Posted: 6 Cze 2006 16:06:26




A jak długo próbowałeś pomóc? Chyba konkretne postawienie sprawy (albo
gra albo znajomi) powinno rozwiązać sprawę...

Nie chcesz znac odpowiedzi...


Naprawdę chcę, ciekaw jestem. Jeżeli jasne "albo gra albo dowidzenia" nie
działa bo odpowiedzią jest "no to wolę grę" - to tylko się cieszyć, że gra
pomogła zauważyć, co to za osoba.




Greg McRazy

Posted: 6 Cze 2006 16:42:36



Widzę i dlatego bardziej toleruje smrodzącego papierosem (wiem jak
trudno zerwać z tym przyjemnym nałogiem) niż smrodzącego
samochodem, bo ów ma alternatywe. A tak ogólnie taka problematyka


Paliłem 12 lat. Nie palę od około 1,5 roku. Samochodem muszę jeździć bo
taką mam pracę (serwis u klienta, często 200 km od firmy). Bredzisz Waść.




diuka

Posted: 6 Cze 2006 17:17:12



Am Tue, 6 Jun 2006 14:15:51 +0200 schrieb Cezar Matkowski:

to te, które do kilku rozsądnych zdań dorzucają totalne bzduręctwa. Bo
jak tu się nie zgodzić np. z wykształconym psychologiem?

Być wykształconym psychologiem mającym inne poglądy i dowody na ich
poparcie? :8]

Aby mieć inne zdanie nie trzeba być psychologiem. Aby mieć dowody - już
prędzej, albo być bardzo zainteresowanym danym tematem, a nie jestem.

BTW, Ty masz jakieś wykształcenie/uczysz sie w tym kierunku?

Pierwsze słyszę. Na ogół bywa tak, że uzależnienie od internetu/gier
wyklucza się z uzależnieniem od narkotyków, [...]

To by się zgadzało z tym, co sama obserwuję w życiu.

[...]
ikaryjsko-zadaniowy). Jeżeli więc do tego dodamy podejście introwertywne
(niechęć do zadań grupowych) i skłonności do działań intelktualnych (a
więc niskie zainteresowanie rozrywkami fizycznymi) to mamy modelowego
kandydata na osobę kompulsyjnie grającą.

Sporo racji masz (na mój prosty chłopski), ale tu jest trochę jechanie
po stereotypach. Chudy, asocjalny geek - uzależniony już pewnie jest od
swojego przedmiotu zgeekowiającego - łatwo się uzależni od gier/czegoś
innego. Ale nie widzę, żeby takie osoby były od gier zależne. Nie
zażywają też narkotyków i niewiele z nich pali.

Innymi słowy - gry komputerowe mogą być bardzo interesujące dla kogoś,
kto w grach może zrobić coś ciekawego i nierutynowego, czego nie może
zrobić w swoim życiu. Nie jest to eskapizm, raczej chęć wykazania się w
jakiś sposób. Dlatego też sporą część tego typu przypadłości obserwuje
się też wśród dorosłych, którzy z jednej strony - już czują rutynę
swojej pracy a z drugiej - wciąż odczuwa potrzebę zrobienia czegoś
ciekawego, potwierdzenia swojej wartości rtc.

Mówisz? To ja tu podpadam, jeśli radochę sprawia mi skopanie tyłka tym
wrednym goblinom?
Wykazanie się w grze mi zwisa; zrobienie czegoś ciekawego i
nierutynowego - pasuje, ale w pracy też to mam; potwierdzenie własnej
wartości odpada, bo mnie już od jakiegoś czasu nudzi rywalizacja i
wszelakie udowadniania czegokolwiek; zabawa, rozrywka - owszem tak.

IMO słabą stroną psychologii (lub niektórych jej przedstawicieli) jest
skłonność do uogólniania, a tu każdy przypadek wypadałoby z osobna.

A to tego dochodzi jeszcze kwestia psychologii głębi, czyli choćby
badane przez dr Wandę Zagórską z UW koncenpcje mythosu (czyli potrzeby
mitu w życiu codziennym) albo konfrontacje z archetypami, niezwykle
wazne w procesie rozwojowym. Ale o tym później.

To sypnij, bo sama ciekawa jestem, co mają archetypy do uzależnienia od
gier. Mam nadzieję, że nie zamierzasz udowadniać wszystkiego wszystkim:
ponieważ wiadomym jest, że człowiek jest całością?




diuka

Posted: 6 Cze 2006 17:17:34



Am Tue, 6 Jun 2006 17:25:39 +0200 schrieb Janusz Mrzigod:

Powiem w ten sposób (już na zakończenie tej dyskusji, w którym ani palacze
mnie nie przekonają, ani oczywiście ja ich)

Ja nie chciałam, ani nie chcę Cię do czegokolwiek przekonywać.

- ja nie mam wpływu na
samochody, fabryki i whatever. Wręcz przeciwnie, często korzystam z
produktów fabryk oraz możliwości transportowania się samochodem. Więc jestem
w stanie pogodzić się z faktem, że te rzeczy mnie trują (a trułyby znacznie
mniej, gdyby niektóre czynniki nie zarabiały na aktualnym stanie spraw).

Masz taki sam wpływ jaki masz i na wszystkie inne sprawy
gospodarczo-polityczne.

Mnie osobiście nie odpowiada postawa - usiądę i będe tylko narzekać na
złodziejskich polityków i wszystko co mi na myśl przyjdzie, a sama w
niczym nie kiwnę palcem.

Natomiast fakt, że ktoś pali papierosy, nie przynosi mi żadnej korzyści (i

W tym punkcie - pełna zgoda.

[...]
dymem z petów. Wedle stawu grobla - jestem tak samo nietolerancyjny wobec
palacza, jak ten palacz jest egoistyczny wobec niepalących.

Racja - a oni są tak samo nietolerancyjni, jak ten niepalący jest
egoistyczny wobec nich. :(

Niestety, żyję w stadzie i nie mam luksusu świętego eremity olania
wszystkiego, co mi nie pasuje. Muszę ich tolerować, bo chcę, żeby i
mnie tolerowali.




diuka

Posted: 6 Cze 2006 17:20:08



Am Tue, 06 Jun 2006 15:57:30 +0200 schrieb szafran:

czy windy. Całkowity zakaz palenia w miejscach publicznych uważam za
idiotyzm z tego między innymi powodu, że wynika z niego, że nie mogę
sobie zapalić fajki łowiąc ryby nad jeziorkiem. Bo 100 metrów dalej jest
plaża. I są tam ludzie. I dym wieje w ich stronę.

No, jak idziesz łowić sto metrów od plaży, to jesteś marny leszczu, a
nie wędkarz i słusznie, że Ci zabraniają tam zapalić. Ja bym jeszcze
takiego cieniasa do wody wrzuciła. O. ;PPP

wodzie. Co z tego wynika? Tytoń wzmaga agresję i skłania do przemocy,
zapewne. Podobnie jak gry komputerowe (żeby choć trochę było on-topic).

Ja akurat nigdy nie paliłam i nie palę, ale spotykam w życiu palaczy i
jakoś mi się zawsze udawało z nimi dogadać. (No, pomijam chamskie
zachowania przypadkowo napotkanych osób w pociągu, czy na przystanku
autobusowym.) I też gram. :P




Janusz Mrzigod

Posted: 6 Cze 2006 19:00:51



Am Tue, 6 Jun 2006 17:25:39 +0200 schrieb Janusz Mrzigod:

Powiem w ten sposób (już na zakończenie tej dyskusji, w którym ani
palacze mnie nie przekonają, ani oczywiście ja ich)

Ja nie chciałam, ani nie chcę Cię do czegokolwiek przekonywać.

Ja wiem, ale chodzi mi też o inne posty w tym wątku :)

- ja nie mam wpływu na
samochody, fabryki i whatever. Wręcz przeciwnie, często korzystam z

Masz taki sam wpływ jaki masz i na wszystkie inne sprawy
gospodarczo-polityczne.

Czyli - że posłużę się językiem fizyki - infinitezymalnie bliski zeru :)

Mnie osobiście nie odpowiada postawa - usiądę i będe tylko narzekać na
złodziejskich polityków i wszystko co mi na myśl przyjdzie, a sama w
niczym nie kiwnę palcem.

Oczywiście, że kiwnę. Jeśli chodzi o politykę, to pójdę na następne wybory i
będę mimo wszystko głosować na tę opcję, która niedawno znowu olała po
zwycięstwie swoje obietnice przedwyborcze. Nie żebym wierzył, że to
cokolwiek zmieni, ale pójdę.

Niestety, żyję w stadzie i nie mam luksusu świętego eremity olania
wszystkiego, co mi nie pasuje. Muszę ich tolerować, bo chcę, żeby i
mnie tolerowali.

Tolerować to ja mogę moje palące koleżeństwo w pracy, ale na pewno nie ludzi
(?), którzy wychodzą sobie zapalić na korytarz wagonu dla niepalących albo
swobodnie kopcą na peronie, uznając, że wiatr wszystko rozwieje. Niestety,
ten skur...tego wiatr często zwiewa dymy na innych ludzi... Bardzo mnie to
irytuje, bo dojeżdżam codziennie pociągiem do pracy.




Thomas

Posted: 6 Cze 2006 19:00:51




To jest właśnie stawianie problemu na głowie, bo normalny człowiek,
który
siedzi w dowolnej knajpie nikomu nie przeszkadza, a palacz tak, zatem
uzasadnione jest, żeby raczej to ten drugi się dostosował.

Wiesz - generalnie to jest problem mało wydajnej wentylacji w knajpie.
Poza tym - o tym czy wolno palić czy nie, decyduje właściciel. Widać
palacze przynoszą wystarczająco dużą część dochodu. :)

Widac "nie_palacze" przynosza rowinie duza czesc dochodow i jest ich
wielu, poniewaz w moim pieknym miescie coraz wiecej knajp jest dla
niepalacych i sa one dosc czesto tak nabite ze ciezko tam znalezc wolny
stolik. Natomiat te dla palacych jakies pustawe.

(ciach...)
i ludzie starają się tego nie robić, a przed smrodzeniem ćmikiem nie
mają
zupełnie oporów, chociaż efekt jest dość podobny, a na pewno bardziej
dla
ofiary szkodliwy.


Wszystko zależy od ludzi. Zapewniam Cię, że są knajpy, w których palacze
niepalącym nie przeszkadzają. :)

W takich knajpach albo sa oddzielne pomieszczenia dla palaczy i
nie_palaczy, albo jak napisales wyzej jest wydajna wentylacja (jakkolwiek
w kanjpie podziemnej to jaka by ta wentylacja nie byla i tak o kant dupy
potluc, bedzie sierdzialo dymem - inna sprawa, ze tam zawsze smierdzi
miesznaka tytoniowo-potno-piwno-perfumeryjna) :)


Thomas





Thomas

Posted: 6 Cze 2006 19:05:12





dymem z petów. Wedle stawu grobla - jestem tak samo nietolerancyjny
wobec palacza, jak ten palacz jest egoistyczny wobec niepalących.

Albo rownie nietolerancyjny jak homoseksualisci ze swoimi paradami wobec
hetero, ktorym to hetero niekoniecznie do konca takie zachowanie (homo)
musi sie podobac.
Klania sie Leszek Kolakowski.

Thomas





Thomas

Posted: 6 Cze 2006 19:08:06





Niestety, żyję w stadzie i nie mam luksusu świętego eremity olania
wszystkiego, co mi nie pasuje. Muszę ich tolerować, bo chcę, żeby i
mnie tolerowali.

Problem w tym, ze jesli pozwolisz sobie na ustepstwa, to ci uzaleznieni
wleza ci na glowe, bo przeciez "nie przeszkadza ci to" :) "Walic w morde"
nalezy i tyle :P Demokracja to dobra jest tylko na papierze, za morde
trzeba trzymac, ot co. I walczyc o swoje ;-

Thomas






Thomas

Posted: 6 Cze 2006 19:14:18





Jak może przeszkadzać delikatny dymek z papierosa?

No moze przeszkadzac. Gryzie w gardle, lzawia sie oczy no i cuchnie. Ale
zgoda na otwartym powietrzu jest to akceptowalne i palaczom jestem w
stanie wybaczyc wtedy. W koncu to chorzy ludzi w wiekszosci. Milosierny
jestem. :)

Przecież o jeden z
najbardziej neutralnych zapachów a szkodzi w mniejszym stopniu niż

Chyba chciales napisac naturalny<?

dzisiejsza żywność w sklepach (nie mówie o ekstremalnym dmuchaniu w
twarz
jakiemuś niemowlęciu oczywiście, palacze w 99% dbaja by zbytnio nie
narzucać
się z dymkiem)

Racja fakt, ze coraz czesciej palacze juz zwracaja uwage na innych. Jednak
goscia stojacego w wiacie przystanku wraz z innymi ludzmi i odpalajacego
peta posrod ludzi i zadymiajacego cala wiate najchetniej bym pierdolnal..
i to mocno. Moze by uznal wreszcie ze palenie szkodzi? ;-

Thomas






Janusz Mrzigod

Posted: 6 Cze 2006 19:27:15




dymem z petów. Wedle stawu grobla - jestem tak samo nietolerancyjny
wobec palacza, jak ten palacz jest egoistyczny wobec niepalących.

Albo rownie nietolerancyjny jak homoseksualisci ze swoimi paradami
wobec hetero, ktorym to hetero niekoniecznie do konca takie
zachowanie (homo) musi sie podobac.
Klania sie Leszek Kolakowski.

A ja powtórzę, że i tu wedle stawu grobla. Gdyby stosunek do homoseksualizmu
był bardziej normalny (jak w niektórych okresach historycznych, np.
starożytna Grecja albo Rzym), żadne parady nie byłyby potrzebne.




diuka

Posted: 6 Cze 2006 20:15:50



Am Tue, 6 Jun 2006 21:00:51 +0200 schrieb Janusz Mrzigod:

Masz taki sam wpływ jaki masz i na wszystkie inne sprawy
gospodarczo-polityczne.

Czyli - że posłużę się językiem fizyki - infinitezymalnie bliski zeru :)

Khem, nie bądźmy przesadnie skromni ;) Coś może osiągniemy tymi naszymi
cieniutkimi głosami :)

Tolerować to ja mogę moje palące koleżeństwo w pracy, ale na pewno nie ludzi
(?), którzy wychodzą sobie zapalić na korytarz wagonu dla niepalących albo
swobodnie kopcą na peronie, uznając, że wiatr wszystko rozwieje.

Zgoda, dlatego uważam zakazy palenia w niektórych miejscach publicznych
za słuszne. Ale dajmy im też jakąś możliwość spokojnego zapalenia -
jeśli na ulicy nie, to niech będzie sporo kawiarenek dla palaczy, w
parku mamy z wózkami na prawo, panowie z fajką na lewo proszę.
Myślę, że można znaleźć rozwiązania zadowalające obie strony, może
jestem naiwna.

Niestety,
ten skur...tego wiatr często zwiewa dymy na innych ludzi... Bardzo mnie to
irytuje, bo dojeżdżam codziennie pociągiem do pracy.

Współczuję :/ Mnie zdarza się wybiegać w pośpiechu z domu i dojadam
czasem na przystanku jeszcze jakiego pączka - jak się dostanie taką
chmurką prosto w otwartą paszczękę, to działa ona lepiej jak kuracja
odchudzająca, odechciewa się jedzenia na pół dnia.




LukaszT2004

Posted: 6 Cze 2006 21:48:07




ludzie zajeli sie bzdurami i odlozyli na bok taka wartosc jak milosc

Zdefiniuj miłość.

sam sobie zdefiniuj, milosci sie nie definiuje tylko czuje, lezy ona
poza wszystkimi wyrazami jakie ludzkosc wymyslila znaczy to ze nie da
sie tego opisac wiec i zdefiniowac, mozna co najwyzej znalezc i opisac
tylko czesc tego wielkiego "czegos", ale potrafia to tylko najwspanialsi
artysci, ja do takowych nie naleze ;) a napewno nie po calym dniu i o
tej porze.
zdefiniowac to sobie mozesz wzor na pole trojkata, hehe ;)





Janusz Mrzigod

Posted: 6 Cze 2006 21:52:37




ludzie zajeli sie bzdurami i odlozyli na bok taka wartosc jak milosc

Zdefiniuj miłość.

sam sobie zdefiniuj, milosci sie nie definiuje tylko czuje, lezy ona
poza wszystkimi wyrazami jakie ludzkosc wymyslila znaczy to ze nie da
sie tego opisac wiec i zdefiniowac, mozna co najwyzej znalezc i opisac
tylko czesc tego wielkiego "czegos", ale potrafia to tylko
najwspanialsi artysci, ja do takowych nie naleze ;) a napewno nie po
calym dniu i o tej porze.
zdefiniowac to sobie mozesz wzor na pole trojkata, hehe ;)

No i widzisz, przytoczyłeś tylko sztampowe poglądy na zjawisko, które wcale
nie jest tak ulotne, nieuchwytne i niedefiniowalne. Bo to, co nazywamy
miłością, podobnie jak wszystko inne, co się dzieje z człowiekiem, jest
konsekwencją ludzkiej fizjologii, czyli przemian chemicznych, jakie zachodzą
w organizmie człowieka. Tymczasem większość społeczeństw wciąż tkwi w
niewoli mitów, mimo tego, iż rzekomo ludzie obecnie odłożyli na bok to
uczucie. Kiedy to niby miłość odgrywała rzeczywiście główną rolę w życiu?
Ale naprawdę, a nie tylko w książkach i filmach?




Przemysław Ryk

Posted: 6 Cze 2006 22:44:13



(ciach...)
Racja fakt, ze coraz czesciej palacze juz zwracaja uwage na innych.
Jednak goscia stojacego w wiacie przystanku wraz z innymi ludzmi i
odpalajacego peta posrod ludzi i zadymiajacego cala wiate najchetniej
bym pierdolnal.. i to mocno. Moze by uznal wreszcie ze palenie
szkodzi? ;-

Keyboard warrior? ;)




Przemysław Ryk

Posted: 6 Cze 2006 22:42:37



Widac "nie_palacze" przynosza rowinie duza czesc dochodow i jest ich
wielu, poniewaz w moim pieknym miescie coraz wiecej knajp jest dla
niepalacych i sa one dosc czesto tak nabite ze ciezko tam znalezc
wolny stolik. Natomiat te dla palacych jakies pustawe.

No widzisz? I wszyscy zadowoleni. :)

Wszystko zależy od ludzi. Zapewniam Cię, że są knajpy, w których
palacze niepalącym nie przeszkadzają. :)
W takich knajpach albo sa oddzielne pomieszczenia dla palaczy i

nie_palaczy, albo jak napisales wyzej jest wydajna wentylacja
(jakkolwiek w kanjpie podziemnej to jaka by ta wentylacja nie byla i
tak o kant dupy potluc, bedzie sierdzialo dymem - inna sprawa, ze tam
zawsze smierdzi miesznaka tytoniowo-potno-piwno-perfumeryjna) :)

Wiesz... Wydajna wentylacja da sobie z tym radę. To, że u nas się robi
knajpy w każdej możliwej piwnicy, bez takowej wentylacji, a do tego
wpuszcza tylu ludzi, ile tam się da wcisnąć plus jeszcze kilka na
dokładkę, to inna sprawa. :)




Przemysław Ryk

Posted: 6 Cze 2006 22:43:25



Problem w tym, ze jesli pozwolisz sobie na ustepstwa, to ci
uzaleznieni wleza ci na glowe, bo przeciez "nie przeszkadza ci to" :)
"Walic w morde" nalezy i tyle :P Demokracja to dobra jest tylko na
papierze, za morde trzeba trzymac, ot co. I walczyc o swoje ;-

A jak Ci ten wredny palacz w końcu też w mordę da za to, że chciałbyś,
by nawet u siebie w domu zapalić nie mógł? ;)




LukaszT2004

Posted: 7 Cze 2006 06:47:19




Kiedy to niby miłość odgrywała
rzeczywiście główną rolę w życiu? Ale naprawdę, a nie tylko w książkach
i filmach?


heh, no właśnie chyba nigdy, i to jest błąd, ale w przemiany chemiczne
to ja nie wierze, mowilem ogolnie o milosci do wszystkich ludzi.., jak
spotykasz super dziewczyne z duzymi oczami :) to wtedy zgodzę sie z
przemianami chemicznymi ;)




Jader

Posted: 7 Cze 2006 07:06:15




A jak Ci ten wredny palacz w końcu też w mordę da za to, że chciałbyś,
by nawet u siebie w domu zapalić nie mógł? ;)


W domu niech sobie pali. Po to są domy, żeby każdy sobie tam mógł do woli
palić, chodzić w brudnych gaciach, dłubać w nosie i robić inne obrzydliwe
rzeczy nie zaburzając przy tym innym percepcji otaczającego świata ;)

Jader






Jader

Posted: 7 Cze 2006 07:09:39




Zakładasz, że jest tylko jedna definicja szczęścia
bo taka jest prawda

Tia... ale prawdy też są różne. Ta akurat wygląda mi na tą, która się
zaczyna na "g" ;)

Jader






Przemysław Ryk

Posted: 7 Cze 2006 08:07:35



heh, no właśnie chyba nigdy, i to jest błąd, ale w przemiany chemiczne
to ja nie wierze, mowilem ogolnie o milosci do wszystkich ludzi.., jak
spotykasz super dziewczyne z duzymi oczami :) to wtedy zgodzę sie z
przemianami chemicznymi ;)

Mwhahahahahaha... :D




Przemysław Ryk

Posted: 7 Cze 2006 08:07:17



W domu niech sobie pali. Po to są domy, żeby każdy sobie tam mógł do woli
palić, chodzić w brudnych gaciach, dłubać w nosie i robić inne obrzydliwe
rzeczy nie zaburzając przy tym innym percepcji otaczającego świata ;)

Mhm... Już się spotkałem z upierdliwcami, którym przeszkadzało czyjeś
palenie w domu (w domu, nie w otwartym oknie czy na balkonie), bo palacz
miał akurat okno otwarte (co przy +35°C na dworze chyba niczym
niezwykłym nie jest).




flower

Posted: 7 Cze 2006 11:19:04



(ciach...)
wymienione symptomy stwierdzam, że niedługo będę musiała zacząć
odkładać na pobyt w klinice.

Demonizowanie gier, czy rzeczywiście plaga XXI wieku?


Wiesz diuka... Kiedyś myślałem, że to faktycznie pitolenie trzy po
trzy... A potem przez rok obserwowałem, jak dla bliskiej mi osoby WoW
stał się najważniejszym celem w życiu, dla którego warto rozpieprzyć
prawie 4-ro letni związek, który powoduje, że traci się pracę...

Że uzależnić się można to chyba nic dziwnego. Ale pytanie było o to, czy to
plaga.




LukaszT2004

Posted: 7 Cze 2006 12:01:06




Tia... ale prawdy też są różne. Ta akurat wygląda mi na tą, która się
zaczyna na "g" ;)

jak tak dalej bedzie to sie okaze ze wszystko o czym napisalismy w tym
watku to jednoi wielkie "G" ;) i dalej nie bedziemy nic wiedziec :P




Janusz Mrzigod

Posted: 7 Cze 2006 13:20:11




Kiedy to niby miłość odgrywała
rzeczywiście główną rolę w życiu? Ale naprawdę, a nie tylko w
książkach i filmach?

heh, no właśnie chyba nigdy, i to jest błąd, ale w przemiany chemiczne
to ja nie wierze, mowilem ogolnie o milosci do wszystkich ludzi.., jak
spotykasz super dziewczyne z duzymi oczami :) to wtedy zgodzę sie z
przemianami chemicznymi ;)

"Miłość do wszystkich ludzi" to ogólnik, który niewiele znaczy. Miłość
dotyczy zawsze innego człowieka albo kilku - w każdym razie konkretnych
osób. Miłość do wszystkich ludzi występuje tylko w umoralniających
opowiastkach o takim czy innym przywódcy. Zastanów się, czy ktokolwiek byłby
faktycznie zdolny do miłości do wszystkich ludzi. Absolutnie wszystkich -
nawet do tych, którzy życzą innym źle, którzy CZYNIĄ innym źle. Jeśli ktoś
by mi perswadował, że kocha jednako zarówno wszystkie dzieci, jak i
dorosłych, zarówno pielęgniarki, jak i terrorystów, zarówno śmieciarzy, jak
i zbrodniarzy - to pierwsze, co bym zrobił, to posłał go na badanie
psychiatryczne. Mogę się zgodzić, że miłość to piękna rzecz, ale jest
jeszcze coś takiego, jak instynkt samozachowawczy.




<< . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . >>
Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 


Czas ładowania strony (sek.): 0.799 users

miniBB.net © 2001-2008 | Polityka Prywatności
e-giełdy + opisy gg + kumy fubi °

Online: Odwiedzający - 1
+ - 0
Najwięcej odwiedzających: 77 [6 Paź 2008 01:40:40]
Odwiedzający - 77 / + - 0
Janet Jackson Iced Earth Gamma Ray Fugees Aretha Franklin
  hotels in brussels|| batikuj|| Teksty Piosenek|| Vision|| extreming.pl|| pozycjonowanie

  • Pamięć flash z programem antywirusowym
  • Buffalo wprowadza na rynek pamięć flash z serii RUF2-HSCUW, wyposażoną w preinstalowany program antywirusowy oraz 256-bitowy szyfr blokowy AES.
  • Stacja SSD z prędkością odczytu 700 MB/s
  • Stacja SSD ioExtreme, znajdująca się na razie w fazie prototypowej, będzie posiadała zaledwie 80 GB miejsca na dane, które jednak przesyłane będą z prędkością nawet 700 MB/s.
  • Netbook Eee PC 904HA, czyli zielono/czerwono mi
  • Linia mobilnych komputerów Eee PC rozszerza się o nowy model 904HA, wyposażony w procesor Intel Atom, 1 GB pamięci RAM oraz dysk twardy o pojemności 160 GB.
  • Dwa energooszczędne desktopy Samsunga
  • MV100 Tower oraz MZ100 Slim Tower to dwa nowe, energooszczędne desktopy, które firma Samsung oparła na chipsetach Intel G43 oraz procesorach Intel Celeron, lub Core 2 Duo/Quad.
  • Ekstremalny desktop dla graczy
  • Gamer Xtreme XI to nowy desktop firmy CyberPower przeznaczony dla graczy i wyposażony w dwie karty graficzne GeForce GTX 280 z dedykowaną pamięcią 1 GB.