| Forum / Gry komputerowe / demonizowanie |
| . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| diuka
|
Posted: 6 Cze 2006 06:29:14 Coraz częściej natykam się na artykuły o uzależnieniu od gier (i/lub internetu) jedne lepsze, starające się wyjaśnić przyczyny i nie winiące wyłącznie tych okropnych, bezdusznych gier, inne gorsze. Najgorsze IMO to te, które do kilku rozsądnych zdań dorzucają totalne bzduręctwa. Bo jak tu się nie zgodzić np. z wykształconym psychologiem? Jeśli jeszcze nie czytaliście: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3396297.html Liczba uzależnionych rośnie, choć brak statystyk to potwierdzających. W dodatku uzależnienia od gier często łączą się z narkotykami. Patrząc na wymienione symptomy stwierdzam, że niedługo będę musiała zacząć odkładać na pobyt w klinice. Demonizowanie gier, czy rzeczywiście plaga XXI wieku? PS. Chotnik, nie zapomnij przemycić mi do kliniki liczydła! Aaaa... |
| _rais
|
Posted: 6 Cze 2006 06:41:03 Jeśli jeszcze nie czytaliście:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3396297.html Ha. Koszt kuracji - 16 tys. euro. Za tyle to byłby całkiem wypasiony sprzęt do grania. ;-D BP, MSPANC! |
| Maciej L.
|
Posted: 6 Cze 2006 06:39:10 Jeśli jeszcze nie czytaliście:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3396297.html Ha. Koszt kuracji - 16 tys. euro. Za tyle to byłby całkiem wypasiony sprzęt do grania. ;-D I konto do WOWa czy czegos innego oplacone na rok do przodu. Maciek |
| Janusz Mrzigod
|
Posted: 6 Cze 2006 06:56:12 Demonizowanie gier, czy rzeczywiście plaga XXI wieku? Od każdej rozrywki można się uzależnić. Uzależnienie od gier bulwersuje tłuszczę, bo jest czymś nowym. Jest to taki sam modny temat, jak szukanie wszędzie pedofili. Poza tym niekomputerowi rodzice mają zagwozdkę, bo mieli nadzieję, że jak kupią danemu szczeniakowi komputer, to będą mieć święty spokój. A tu zonk, uzależnił się, nie uczy się, zamyka przed światem zewnętrznym itd. itp. etc. Zapomina się przy tym, że u młodych ludzi podobne objawy występują np. w wyniku zbyt ścisłego związania się z kręgiem koleżeńskim; zresztą dojrzewający młody człowiek, ogarnięty burzą hormonów, jest na ogół mało stabilny psychicznie. Pogląd, że uzależnienie od gier łatwo łączy się z uzależnieniem od narkotyków, trzeba by najpierw udowodnić, i to na podstawie solidnych badań, a nie użycia w tym czy innym artykule "stylu Daenikena": naukowcy twierdzą, że... Jeśli nawet to prawda, to łatwo ten fakt wyjaśnić - pewne jednostki z powodu swej konstrukcji psychicznej są bardziej podatne na uzależnienia, przedmiot tych uzależnień jest mniej istotny. Wreszcie należałoby tych wszystkich bijących na alarm w sprawie uzależnienia od gier spytać, jak tam z ich własnym uzależnieniami. Bo robi się wielki hałas wokół gier, a jak np. ktoś podejmuje bardziej intensywną walkę z nikotynizmem, to podnosi się wrzask smrodlaczy, że to zamach na wolność osobistą, totalitaryzm, sodoma-gomora etcetera. Sensacją dnia na całym świecie było, że ktoś zabił kogoś z powodu sprzedania wirtualnego przedmiotu z gry. Jakoś natomiast nie robi się sensacji z tego, że ludzie potrafią zabić dla działki hery, że nie wspomnę o paczce petów. Tak, nienawidzę, jak ktoś pali w miejscu publicznym :) |
| fourtyfour
|
Posted: 6 Cze 2006 07:06:01 [ot] Wedle prawa do wolności marzy mi się miejsce z nakazem palenia ;) |
| Janusz Mrzigod
|
Posted: 6 Cze 2006 07:35:03 [ot] Wedle prawa do wolności marzy mi się miejsce z nakazem palenia ;)
No problemo, amigo, byle było w pełni odizolowane od normalnego świata :D |
| Przemysław Ryk
|
Posted: 6 Cze 2006 08:01:41 (ciach...)
wymienione symptomy stwierdzam, że niedługo będę musiała zacząć odkładać na pobyt w klinice. Demonizowanie gier, czy rzeczywiście plaga XXI wieku? Wiesz diuka... Kiedyś myślałem, że to faktycznie pitolenie trzy po trzy... A potem przez rok obserwowałem, jak dla bliskiej mi osoby WoW stał się najważniejszym celem w życiu, dla którego warto rozpieprzyć prawie 4-ro letni związek, który powoduje, że traci się pracę... Obserwuję kumpla, który tylko kombinuje jak może, żeby pograć... Obserwuję następnego, dla którego również kolejna instancja potrafi być ważniejsza, niż jego dziewczyna... I już tak kategorycznie nie stwierdzam, że od gier nie można się uzależnić. |
| Janusz Mrzigod
|
Posted: 6 Cze 2006 08:24:47 Wiesz diuka... Kiedyś myślałem, że to faktycznie pitolenie trzy po trzy... A potem przez rok obserwowałem, jak dla bliskiej mi osoby WoW stał się najważniejszym celem w życiu, dla którego warto rozpieprzyć prawie 4-ro letni związek, który powoduje, że traci się pracę... Obserwuję kumpla, który tylko kombinuje jak może, żeby pograć... Obserwuję następnego, dla którego również kolejna instancja potrafi być ważniejsza, niż jego dziewczyna... I już tak kategorycznie nie stwierdzam, że od gier nie można się uzależnić. Tylko pytanie, czy w przypadku MMO jest to faktycznie uzależnienie od gry? Bo mnie się wydaje, że jest to do pewnego stopnia uzależnienie od grupy, z którą się gra. Chodzi się na rajdy, bo się to obiecało znajomym, bo termin był umówiony itp. |
| Sphinx
|
Posted: 6 Cze 2006 08:41:29 [ot] Wedle prawa do wolności marzy mi się miejsce z nakazem palenia ;) No problemo, amigo, byle było w pełni odizolowane od normalnego świata :D Niektórzy demonizują gry, inni palenie tytoniu. Obydwa typy powinny się odczepić :P Sphinx |
| Przemysław Ryk
|
Posted: 6 Cze 2006 08:39:51 Tylko pytanie, czy w przypadku MMO jest to faktycznie uzależnienie od
gry? Bo mnie się wydaje, że jest to do pewnego stopnia uzależnienie od grupy, z którą się gra. Chodzi się na rajdy, bo się to obiecało znajomym, bo termin był umówiony itp. Wiesz... Jak nie było rajdu, to się zawsze znalazło coś innego do zrobienia w WoWie. A to alternatywna postać, a to aukcje... De facto sytuacja wyglądała tak, że pierwszą rzeczą po przebudzeniu było włączenie komputera i odpalenie WoWa albo przeglądarki z forum gildii. W pracy pierwszą rzeczą, za którą się ta osoba zabierała też nie były obowiązki służbowe, tylko forum albo WoW... Jak wygląda to teraz - nie wiem. |
| Janusz Mrzigod
|
Posted: 6 Cze 2006 08:58:57 [ot] Wedle prawa do wolności marzy mi się miejsce z nakazem palenia ;) No problemo, amigo, byle było w pełni odizolowane od normalnego świata :D Niektórzy demonizują gry, inni palenie tytoniu. Obydwa typy powinny się odczepić :P Zasadniczo jak grasz za dużo, szkodzisz prezede wszystkim sobie. Jak palisz w miejscu publicznym, szkodzisz także wszystkim osobom w najbliższym otoczeniu. A stosowanie broni chemicznej jest zakazane przez konwencję |
| diuka
|
Posted: 6 Cze 2006 09:02:30 Am Tue, 6 Jun 2006 10:24:47 +0200 schrieb Janusz Mrzigod: Tylko pytanie, czy w przypadku MMO jest to faktycznie uzależnienie od gry?
Częściowo pewnie też. Bo mnie się wydaje, że jest to do pewnego stopnia uzależnienie od grupy, z
którą się gra. Chodzi się na rajdy, bo się to obiecało znajomym, bo termin był umówiony itp. Również myślę, że największą rolę odgrywa potrzeba akceptacji i zdobycia uznania w grupie - chyba w MMO łatwiejsza do osiągnięcia niż IRL. |
| diuka
|
Posted: 6 Cze 2006 09:02:42 Am Tue, 06 Jun 2006 10:01:41 +0200 schrieb Przemysław Ryk: Wiesz diuka... Kiedyś myślałem, że to faktycznie pitolenie trzy po
trzy... A potem przez rok obserwowałem, jak dla bliskiej mi osoby WoW stał się najważniejszym celem w życiu, [...] Współczuję Ci bardzo, choć pewnie uważasz, że nie. już tak kategorycznie nie
stwierdzam, że od gier nie można się uzależnić. Ja natomiast stwierdzam? Nie zrozumieliśmy się chyba, ale to akurat dziwnym nie jest. Zapytam *retorycznie*: czy Ty sam nie czujesz się od czegoś w jakimś stopniu uzależniony? |
| Gładziu
|
Posted: 6 Cze 2006 09:03:03 szkodzisz także wszystkim osobom w
najbliższym otoczeniu. A stosowanie broni chemicznej jest zakazane przez To jak puszczę bąka w autobusie, to mnie zamkną, czy zastrzelą? ;-) |
| diuka
|
Posted: 6 Cze 2006 09:03:17 Am Tue, 6 Jun 2006 08:56:12 +0200 schrieb Janusz Mrzigod: Od każdej rozrywki można się uzależnić.
Słusznie. Czy filatelista lib bibliofil nie wykazują sporo cech uzależnienia? Czy nie spędzają sporo czasu nad swoimi zbiorami i nierzadko wydają na nie mnóstwo pieniędzy? Ale to szlachetne hobby, w przeciwieństwie do gier. koleżeńskim; zresztą dojrzewający młody człowiek, ogarnięty burzą hormonów,
jest na ogół mało stabilny psychicznie. Czy myślisz, że problem dotyczy tylko ludzi młodych? Ci zmieniają środowisko, szkoły, studia, rozwijają się, myślę, że groźniejszy w skutkach i częstszy bywa nałóg dorosłych. Ale oczywiście... Pogląd, że uzależnienie od gier łatwo łączy się z uzależnieniem od
narkotyków, trzeba by najpierw udowodnić, i to na podstawie solidnych badań, ...należałoby te zjawiska najpierw porządnie zbadać. a nie użycia w tym czy innym artykule "stylu Daenikena": naukowcy twierdzą,
że... Jeśli nawet to prawda, to łatwo ten fakt wyjaśnić - pewne jednostki z powodu swej konstrukcji psychicznej są bardziej podatne na uzależnienia, przedmiot tych uzależnień jest mniej istotny. I tu trafiłeś IMO w sedno. Dlatego określenie samych gier dziełami szatana uwazam za demonizowanie i mieszanie ludziom w głowach, zamiast kierowania uwagi na istotę problemu - czemu tak wiele ludzi jest podatnych na (jakiekolwiek) uzależnienia? nikotynizmem, to podnosi się wrzask smrodlaczy, że to zamach na wolność
osobistą, totalitaryzm, sodoma-gomora etcetera. He, he :-) Mnie to akurat nie przeszkadza, ale często wystarczy, że przejdę się po zakupy (czyli tylko ulica i przystanki autobusowe, bo w sklepach się nie pali) i po powrocie włosy i sweter cuchną nikotyną bardzo. :/ Sensacją dnia na całym świecie było, że ktoś zabił kogoś z powodu sprzedania
wirtualnego przedmiotu z gry. Jakoś natomiast nie robi się sensacji z tego, że ludzie potrafią zabić dla działki hery, że nie wspomnę o paczce petów. Tak jak mówiłeś - bulwersuje, bo jest nowe i łatwo jest różnym felietonistom zrobić z tego sensację. Tak, nienawidzę, jak ktoś pali w miejscu publicznym :)
A paliłeś sam kiedyś? Może dlatego trudno jest Ci znieść "wonny dymek"? :) |
| Flagellum Dei
|
Posted: 6 Cze 2006 09:04:30 szkodzisz także wszystkim osobom w
najbliższym otoczeniu. A stosowanie broni chemicznej jest zakazane przez To jak puszczę bąka w autobusie, to mnie zamkną, czy zastrzelą? ;-) Zatkają. |
| Przemysław Ryk
|
Posted: 6 Cze 2006 09:07:58 Tylko pytanie, czy w przypadku MMO jest to faktycznie uzależnienie od gry?
Częściowo pewnie też. Częściowo? Czy nie jest wynikiem uzależnienia sytuacja, kiedy w wyniku grania kiedy się tylko da i przedkładania gry i forum gildii nad pracę w efekcie się tą pracę traci? Czy nie jest uzależnieniem, kiedy życie wygląda tak, że przychodzisz po pracy do domu w okolicach 18-tej i pierwszym co robisz, to zapisanie się na rajd? Następnie granie do 3-ciej czy 4-tej nad ranem, położenie się spać, pobudka w okolicach południa, wyjście do pracy, gdzie pierwszym czym się zajmujesz to forum gildii, sprawdzenie aukcji w grze, "godzinka" w WoW na pomoc komuś mniej doświadczonemu w grze. Na pracę zostaje bardzo mało czasu, powrót do domu i kolejny rajd, kolejna instancja. Ktoś podobno Ci bliski, jest odstawiony na bok, obowiązki domowe są odstawione na bok, znajomi spoza gildii są odstawieni na bok. Czy nie jest objawem uzależnienia sytuacja, że przychodzą do Ciebie goście posiedzieć i pogadać, a Ty mniej więcej po dwóch godzinach odwracasz się do komputera i zaczynasz grać? Czy nie jest objawem uzależnienia, gdy dostajesz szału z wściekłości, że w pracy zablokowano Ci wejście na strony www gildii czy forum WoWa? Takie zachowanie jest "częściowym" uzależnieniem od gry? Również myślę, że największą rolę odgrywa potrzeba akceptacji i
zdobycia uznania w grupie - chyba w MMO łatwiejsza do osiągnięcia niż IRL. Cóż... W realu trzeba się ciut bardziej postarać, niż mieć tylko 60 level i być dobrym tankiem dostępnym na każde zawołanie i każdy rajd... |
| Janusz Mrzigod
|
Posted: 6 Cze 2006 09:12:14 szkodzisz także wszystkim osobom w
najbliższym otoczeniu. A stosowanie broni chemicznej jest zakazane To jak puszczę bąka w autobusie, to mnie zamkną, czy zastrzelą? ;-) Eksterminują. Nie porównuj czegoś, co jest naturalną konsekwencją fizjologii, z czymś, co jest jedynie konsekwencją narkotycznego uzależnienia. Daj sobie spokój, nikt mnie NIGDY nie przekona, że świętym i nienaruszalnym prawem smrodlacza jest zasmradzanie powietrza innym osobom. |
| Sławomir Szczyrba
|
Posted: 6 Cze 2006 09:16:30 Obiekt obserwowany: "diuka" Wyniki obserwacji : A paliłeś sam kiedyś? Może dlatego trudno jest Ci znieść "wonny dymek"? :) Wonny? Pardon my french, ale wała a nie wonny. Większość ludzi pali chyba jakąś koszmarną mieszankę trocin, szmat i resztek z kontenera na odpadki biologiczne. Dym z porządnego tytoniu mi nie przeszkadza (np. w ten weekend co chwila ktoś przy mnie kopcił albo fajkę z tytoniem waniliowym, albo skręty eukaliptusowe. wszyscy zgodnie węszyli dookoła, co tak miło pachnie ;) Natomiast idący przede mną facet (lub dziewczyna, egal) kopcąca jak komin dymem od którego liście na drzewach się zwijają, nie jest na pewno czymś co cieszy. Pomijam już osobników dyszących smołą prosto w twarze współpasażerów i inne przyjemności ;) Sławek |
| Janusz Mrzigod
|
Posted: 6 Cze 2006 09:20:01 Am Tue, 6 Jun 2006 08:56:12 +0200 schrieb Janusz Mrzigod:
Od każdej rozrywki można się uzależnić.
Słusznie. Czy filatelista lib bibliofil nie wykazują sporo cech uzależnienia? Czy nie spędzają sporo czasu nad swoimi zbiorami i nierzadko wydają na nie mnóstwo pieniędzy? Ale to szlachetne hobby, w przeciwieństwie do gier. Rili? :) koleżeńskim; zresztą dojrzewający młody człowiek, ogarnięty burzą
hormonów, jest na ogół mało stabilny psychicznie. Czy myślisz, że problem dotyczy tylko ludzi młodych? Ci zmieniają środowisko, szkoły, studia, rozwijają się, myślę, że groźniejszy w skutkach i częstszy bywa nałóg dorosłych. Ale oczywiście... Nie, nie tylko. Ale człowiekowi dorosłemu łatwiej się jednak oderwać. Dojrzałość psychiczna zapewnia dystans do siebie i świata, jakiego nie mają ludzie młodzi. Mówię z autopsji - kiedy uświadomiłem sobie, że potrafię wstać rano wcześniej, bo wtedy łatwiej w WoW znaleźć cenne surowce, powiedziałem sobie - stop. I potem byłem raczej takim casual playerem. Nie wspominam o tym, że potrafiłem przestać grać w WoW-a, aczkolwiek z silnym postanowieniem powrotu :) nikotynizmem, to podnosi się wrzask smrodlaczy, że to zamach na
wolność osobistą, totalitaryzm, sodoma-gomora etcetera. He, he :-) Mnie to akurat nie przeszkadza, ale często wystarczy, że przejdę się po zakupy (czyli tylko ulica i przystanki autobusowe, bo w sklepach się nie pali) i po powrocie włosy i sweter cuchną nikotyną bardzo. :/ Nienawidzę tego. Mam też w pracy kilkoro znajomych, wysoce inteligentnych ludzi, którzy nie jakby nie widzieli, że dym z petów mnie po prostu fizycznie dławi. Jest to jakaś reakcja alergiczna, dostaję odruchu wymiotnego. Jeszcze na nikogo nie narzygałem, ale kto wie? :) Mnie to w każdym razie przeraża, kiedy przymus zaspokojenia nałogu staje się silniejszy od zwykłej ludzkiej przyzwoitości... Tak, nienawidzę, jak ktoś pali w miejscu publicznym :)
A paliłeś sam kiedyś? Może dlatego trudno jest Ci znieść "wonny dymek"? :) Nigdy nie paliłem. Natomiast mój ojciec potrafił swego czasu wypalić 40 Sportów dziennie, a były to papierosy ekstremalne pod względem ohydy. Jego popisowym numerem był regularny papierosek po obiedzie, kiedy ja jeszcze jadłem. I musiałem łykać dyma wraz z żarciem. Do dziś mnie tzręsie na samo wspomnienie. Po takiej szkole bardzo wątpię, bym się kiedykolwiek skusił na papierosa... |
| Przemysław Ryk
|
Posted: 6 Cze 2006 09:16:03 Wiesz diuka... Kiedyś myślałem, że to faktycznie pitolenie trzy po
trzy... A potem przez rok obserwowałem, jak dla bliskiej mi osoby WoW stał się najważniejszym celem w życiu, [...] Współczuję Ci bardzo, choć pewnie uważasz, że nie. Nigdzie tego nie napisałem... A współczucie... Cóż - ja się jakoś pozbierałem. Wkurwia mnie jednak fakt, że nie potrafiłem wywlec z tego nałogu kogoś jeszcze niedawno bardzo mi bliskiego. już tak kategorycznie nie
stwierdzam, że od gier nie można się uzależnić. Ja natomiast stwierdzam? Tego nie powiedziałem. Napisałem po prostu, jak to u mnie obecnie wygląda. Nie zrozumieliśmy się chyba, ale to akurat
dziwnym nie jest. Spokojnie - nabierzemy wprawy. Zapytam *retorycznie*: czy Ty sam nie czujesz się od czegoś w jakimś
stopniu uzależniony? Ja nie twierdzę, że nie jestem od czegokolwiek uzależniony. Ot prosty przykład - palę. Mniej lub więcej, ale jednak regularnie. Tyle, że moje palenie nie powoduje, że tracę pracę... |
| Przemysław Ryk
|
Posted: 6 Cze 2006 09:20:22 Od każdej rozrywki można się uzależnić.
Słusznie. Czy filatelista lib bibliofil nie wykazują sporo cech uzależnienia? Czy nie spędzają sporo czasu nad swoimi zbiorami i nierzadko wydają na nie mnóstwo pieniędzy? Ale to szlachetne hobby, w przeciwieństwie do gier. Nie diuka - momencik. IMVHO każde hobby i każde zainteresowanie warte jest uwagi. Dobrze jest, jak w którymś momencie hobby może stać się również pracą - ja zawsze czegoś takiego szukałem, tzn. by praca była jak najbardziej zbliżona do moich zainteresowań. Mnie się udało. Przykro mi, ale nie sądzę, by WoW był dobrym sposobem na zdobywanie źródeł utrzymania. A do tego w pewnym znanym mi przypadku doszło - strata pracy i nie szukanie nowej, tylko podejście pt. "utrzymam się z grania". (ciach...)
He, he :-) Mnie to akurat nie przeszkadza, ale często wystarczy, że przejdę się po zakupy (czyli tylko ulica i przystanki autobusowe, bo w sklepach się nie pali) i po powrocie włosy i sweter cuchną nikotyną bardzo. :/ Wiesz - mnie jako palaczowi przeszkadza niejednokrotnie terror niepalących. Jak mnie kiedyś babka opieprzyła (nie poprosiła o powstrzymanie się od palenia, tylko opieprzyła) w pociągu w przedziale dla palących, w którym miejscówkę miałem wykupioną, to mi płetwy opadły... (ciach...) |
| diuka
|
Posted: 6 Cze 2006 09:25:20 Am 6 Jun 2006 11:16:30 +0200 schrieb Sławomir Szczyrba: A paliłeś sam kiedyś? Może dlatego trudno jest Ci znieść "wonny dymek"?
:) Wonny? Pardon my french, ale wała a nie wonny. Pardon my franz, ale co Ty k* wiesz o cudzysłowach. ;) [ciach z czym się zgadzam :)] |
| Przemysław Ryk
|
Posted: 6 Cze 2006 09:22:05 Eksterminują. Nie porównuj czegoś, co jest naturalną konsekwencją
fizjologii, z czymś, co jest jedynie konsekwencją narkotycznego uzależnienia. Daj sobie spokój, nikt mnie NIGDY nie przekona, że świętym i nienaruszalnym prawem smrodlacza jest zasmradzanie powietrza innym osobom. Wiesz Janusz - staram się tak palić, by niepalącym nie przeszkadzać, bo wiem, że to może być dla kogoś uciążliwe. Ale do ciężkiej cholery - jak mam miejscówkę w przedziale dla palących i ktoś na mnie wyjeżdża z - za przeproszeniem - ryjem, że śmiem próbować za palić, to coś jest na głowie postawione. |
| Sphinx
|
Posted: 6 Cze 2006 09:29:41 szkodzisz także wszystkim osobom w najbliższym otoczeniu. A stosowanie broni chemicznej jest zakazane To jak puszczę bąka w autobusie, to mnie zamkną, czy zastrzelą? ;-) Eksterminują. Nie porównuj czegoś, co jest naturalną konsekwencją fizjologii, z czymś, co jest jedynie konsekwencją narkotycznego uzależnienia. Daj sobie spokój, nikt mnie NIGDY nie przekona, że świętym i nienaruszalnym prawem smrodlacza jest zasmradzanie powietrza innym osobom. Masz racje, kiedy wprowadzaja zakaz używania wody kolońskiej?? I coś co mi najbardziej smierdzi, wszelkie dezodorany o słodkawym zapachu. Tak jak ciebie nikt nie przekona tak samo nie przekonasz tabloidów (i psychologów czerpiących kase z tego), że komputer to nie dzieło szatana a gry nie powodują przestępstw. Kwestia natury człowieka, skoro ja nie lubie to trzeba to zakazać, napiętnować itp. Szkoda że nie ma w drugą stronę, niechcesz nie palisz, przeszkadza ci że pale w knajpie gdzie ty siedzisz, idziesz do innej, a nie wyganiać wszystkich do okoła bo tobie sie to nie podoba. Sphinx |
| Przemysław Ryk
|
Posted: 6 Cze 2006 09:29:02 (ciach...)
Nie, nie tylko. Ale człowiekowi dorosłemu łatwiej się jednak oderwać. Dojrzałość psychiczna zapewnia dystans do siebie i świata, jakiego nie mają ludzie młodzi. Mówię z autopsji - kiedy uświadomiłem sobie, że potrafię wstać rano wcześniej, bo wtedy łatwiej w WoW znaleźć cenne surowce, powiedziałem sobie - stop. I potem byłem raczej takim casual playerem. Nie wspominam o tym, że potrafiłem przestać grać w WoW-a, aczkolwiek z silnym postanowieniem powrotu :) Janusz... Można mieć 28 lat na karku i dojrzałości nie przejawiać... Ty powiedziałeś stop. Omawiany przeze mnie przypadek po stracie pracy stwierdził, że... zarobi na życie graniem... I okazało się np., że winę za stratę pracy ponosi nie ta osoba przez swoje podejście do wykonywania swoich obowiązków, ale... ja - bo tak się składa, że szefa tej osoby bardzo dobrze znam i na temat WoWa z nim nie raz rozmawiałem. (ciach...) |
| fourtyfour
|
Posted: 6 Cze 2006 09:45:19 Zgadzam się z przedmówcą. Sam już nie palę, ale gdy mi się trafi taki ananas w przedziale dla palących chyba bym na złość zapalił i zaczął kłótnię. A co do zasmradzania powietrza innym, to równie dobrze, ja, jako pieszy i zwolennik roweru, mogę przyczepić się do użytkowników wszystkiego co spalinowe. Nie dość że smrodzą, to eksploatują rabunkowo środowisko, przyczyniają się do wojen i zabijają niewinnych w wypadkach :P |
| Flagellum Dei
|
Posted: 6 Cze 2006 09:46:46 Kwestia natury człowieka, skoro ja nie lubie to trzeba to zakazać,
napiętnować itp. Szkoda że nie ma w drugą stronę, niechcesz nie palisz, przeszkadza ci że pale w knajpie gdzie ty siedzisz, idziesz do innej, a nie wyganiać wszystkich do okoła bo tobie sie to nie podoba. Momencik kolego, to nie kwestia "podobania się" lub nie, ale szkodzenia zdrowiu innych. To istotna różnica. |
| Flagellum Dei
|
Posted: 6 Cze 2006 09:48:31 I okazało się np., że winę
za stratę pracy ponosi nie ta osoba przez swoje podejście do wykonywania swoich obowiązków, ale... ja - bo tak się składa, że szefa tej osoby bardzo dobrze znam i na temat WoWa z nim nie raz rozmawiałem. I tak zostałeś konfidentem. ;D |
| Przemysław Ryk
|
Posted: 6 Cze 2006 10:05:48 (ciach...)
swoich obowiązków, ale... ja - bo tak się składa, że szefa tej osoby
bardzo dobrze znam i na temat WoWa z nim nie raz rozmawiałem. I tak zostałeś konfidentem. ;D Tam wystarczyło jedno spojrzenie na skrzynkę e-mail rzeczonej osoby i sprawdzenie, jakie są zaległości... Zresztą - akurat kto jak kto, ale ten szef nie wywala za niewinność. |
| . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . >> |